Oprócz festiwalu wina, mieliśmy w ten weekend dwie duże imprezy.
Pierwsza to Spanish Night w naszym "ulubionym" klubiszczu, a wczoraj była jakaś domówka. Nielimitowana palinka i browary. Niektórzy bawili się przednio (pozdro Kornik! :D), chociaż i ja nie mogę narzekać.;P
W sobotę odwiedziła nas koleżanka Agnieszki, Marta, która aktualnie przebywa na wolontariacie w Nowym Sadzie (Serbia).
U nas w domu panuje dość "chora atmosfera", każdy był/jest przeziębiony. Do niedawna ja się trzymałam jeszcze jako tako, ale od wczoraj... No, może od przedwczoraj. Chyba właśnie tego wieczoru się trochę zaprawiłam. Nie ma to jak zimne wino na zimnym murku.:P
pffffff nie wiem o co chodzi :P
OdpowiedzUsuńPoza tym powinnam się upomnieć o prawa autorskie! Kto Wam takie piękne zdjęcie na murku zrobił? No kto?! :P
Kornik ;)
Nie wiesz, bo nie pamiętasz?:D
OdpowiedzUsuńZa zdjęcie, oczywiście, dziękujemy i poprosimy wkrótce o więcej.;)
Haha, zaraz chyba zrobię fotę Twojej bluzce z borsukiem, bo się właśnie suszy, Borsuczku.:D